Odszkodowanie za złe i błędne niezdiagnozowanie złamania i pęknięcia kości przez lekarza jako błąd medyczny ortopedy

Odszkodowanie za złe i błędne niezdiagnozowanie złamania i pęknięcia kości przez lekarza jako błąd medyczny ortopedy

Zgodnie z treścią art. 415 KC ., kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, zobowiązany jest do jej naprawienia. W celu przypisania szpitalowi odpowiedzialności należy zatem ustalić, czy działania lub zaniechania personelu medycznego, które doprowadziły do szkody, można przypisać winę. Ponadto biorąc pod uwagę treść art. 361 § 1 KC, zgodnie z którym zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła, należy również ustalić, czy pomiędzy winą a szkodą zachodzi adekwatny związek przyczynowy. Ponadto należy także ustalić, co jest kwestią najważniejszą, czy powódka doznała jakiejkolwiek szkody.

W orzecznictwie Sądu Najwyższego i sądów powszechnych w sposób utrwalony podkreśla się, że na gruncie tzw. spraw medycznych nie jest wymagane, aby związek przyczynowy został ustalony w sposób pewny. Wystarczającym jest wykazanie go w sposób wskazujący na dużą dozę prawdopodobieństwa, bez konieczności udowodnienia powiązań bezpośrednich pomiędzy przyczyną a skutkiem. Bardzo często bowiem ustalenie takiego pewnego związku przyczynowo - skutkowego może być po prostu niemożliwe, (patrz wyroki Sądu Najwyższego: z 5 lipca 1967 r., I PR 74/67; OSN 1968, poz. 26; z 17 czerwca 1969 r., II CR 165/69; OSPiKA 1969, z. 7- 8, poz. 155; z 17 października 2007 r., sygn. II CSK 285/2007).

Za dostateczne więc na gruncie sprawy takiej, jak niniejsza, jest udowodnienie, że wadliwe zachowanie pozwanej placówki medycznej ze znaczną dozą prawdopodobieństwa doprowadziło do powstania określonej szkody. Obojętnym przy tym zasadniczo musi być to, czy występowały jakieś inne potencjalne przyczyny jej wystąpienia, jeżeli udowodnione zostanie zaniedbanie po stronie personelu medycznego, (patrz: wyroki Sądu Najwyższego: z 17 października 2007 r., II CSK 285/07; z 23 października 2002 r., II CKN 1185/00; z 17 października 2007 r., II CSK 285/07, z 20 marca 2009 r., II CSK 564/08; z 5 kwietnia 2012 r., II CSK 402/11, a także wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 18 czerwca 2015 r., I ACa 511/14 i wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 27 czerwca 2007 r., VI ACa 108/07).

Podkreślić należy, że co do zasady normalne następstwa zdarzenia, z którego wynika szkoda, to takie, które to zdarzenie ogólnie jest w stanie wywołać w normalnym biegu rzeczy. Będą wykraczać poza tą normalność jedynie takie zdarzenia, które są wynikiem okoliczności nadzwyczajnych, niezwykłych, nie mieszczących się w ramach doświadczenia życiowego, a więc takie, których normalnie nie bierze się pod uwagę. Nie można wyłączyć uznania za normalne takich następstw działania, wyrządzającego szkodę, które mogą wystąpić tylko u pewnej nieokreślonej grupy osób, a nie u wszystkich ludzi (patrz wyrok Sądu Najwyższego z 12 listopada 1970 r., I CR 468/70). W sytuacjach granicznych rozstrzygające znaczenie będzie mieć sędziowskie poczucie prawne (patrz wyrok Sądu Najwyższego z 10 kwietnia 2008 r., IV CSK 5/08).

Okoliczność, iż postępowanie dowodowe nie daje podstaw do stwierdzenia zaniedbania konkretnej osoby nie zwalnia jednostki leczniczej od poniesienia odpowiedzialności. Dla ustalenia odpowiedzialności wystarczy w tego rodzaju sytuacji tzw. „wina bezimienna” (anonimowa), a więc wina niezidentyfikowanego pracownika tej placówki, ale wtedy, gdy zostanie dowiedzione, że popełniono zaniedbanie, na skutek którego pacjent doznał szkody, chociaż nie można ustalić, który z lekarzy leczących pacjenta lub kto z personelu medycznego dopuścił się winy (patrz uchwała Sądu Najwyższego z 15 lutego 1971 r., III CZP 33/70).

Z powyższego wynika zatem, że sąd może korzystać zarówno z dowodów bezpośrednich i pewnych, jak i dowodów pośrednich o dużym stopniu prawdopodobieństwa, uznając za ustalone fakty dające się wyprowadzić z innych ustalonych faktów (art. 231 KPC).

W sferze odpowiedzialności deliktowej wyróżnia się winę umyślną i winę nieumyślną - nazywaną w prawie cywilnym niedbalstwem. W literaturze wskazuje się, że postawienie sprawcy szkody zarzutu niedbalstwa, czyli niezachowania wymaganej w danych warunkach staranności, wymaga zestawienia i porównania postępowania konkretnego sprawcy z modelowym, abstrakcyjnie ujętym zachowaniem się wzorca postępowania, tzw. dobrego fachowca. Uwzględnić przy tym należy przy wykonywaniu danych czynności m.in. zasady współżycia społecznego, wypracowane standardy, ale też w przypadku zawodu medycznego należy odwołać się do wiedzy medycznej, procedur postępowania, doświadczenia zawodowego i etyki zawodowej.

Przy ocenie przesłanki winy należy mieć na uwadze treść art. 355 KC , określającego próg wymaganej w obrocie staranności. Personel medyczny ma zatem obowiązek działania z należytą starannością, zgodnie z zasadami wiedzy lekarskiej, jednak co do zasady nie odpowiada za wystąpienie określonego efektu (np. wyleczenie chorego), lecz tylko za przedsięwzięcie wszelkich możliwych czynności, które są w danej sytuacji możliwe. Odpowiedzialność lekarza będzie wyłączona wówczas, gdy dochował należytej staranności lub był ograniczony stanem wiedzy medycznej. Przede wszystkim personel medyczny nie może narażać pacjentów na pogorszenie stanu zdrowia (patrz wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z 29 września 2005 r., I ACa 510/05, Prawo i Medycyna (...), s. 134).

Postępowanie personelu medycznego powinno być także zgodne z treścią art. 8 ustawy z 6 listopada 2008 r. - o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 849) , stanowiącym, że pacjent ma prawo do świadczeń zdrowotnych udzielanych z należytą starannością przez podmioty udzielające świadczeń zdrowotnych w warunkach odpowiadających określonym w odrębnych przepisach wymaganiom fachowym i sanitarnym; przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych osoby wykonujące zawód medyczny kierują się zasadami etyki zawodowej określonymi przez właściwe samorządy zawodów medycznych; z treścią art. 4 ustawy z 5 grudnia 1996 r. - o zawodach lekarza i lekarza dentysty (t.j., Dz.U. z 2020 r. poz. 514) , stanowiącym, że lekarz ma obowiązek wykonywania zawodu zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej, dostępnymi metodami i środkami zapobiegania, rozpoznawania i leczenia chorób zgodnie z zasadami etyki zawodowej oraz z należytą starannością; a także z treścią art. 8 kodeksu etyki lekarskiej stanowiącym, że lekarz powinien przeprowadzać wszelkie postępowanie diagnostyczne, lecznicze i zapobiegawcze z należytą starannością, poświęcając im niezbędny czas.

Z powyższego wynika, że pozwany szpital będzie odpowiadać w niniejszej sprawie, jeśli powódka udowodni, że personel szpitala popełnił błąd w sztuce lekarskiej, który odnosi się do błędu terapeutycznego (błędu w leczeniu, w tym błędu operacyjnego) oraz do błędu diagnostycznego (błędu rozpoznania), (patrz: wyrok Sądu Najwyższego z 24 października 2013 r., IV CSK 64/13; wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 31 marca 2013 r., V ACa 713/14; wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 27 czerwca 2007 r., VI ACa 108/07, OSA 2009/5/34-44).

Błąd medyczny w prawie cywilnym rozumiany najogólniej jest jako postępowanie sprzeczne z zasadami wiedzy i nauki medycznej w zakresie dla lekarza dostępnym (patrz wyrok Sądu Najwyższego z 1 kwietnia 1955 r., IV CR 39/54, OSN 1957, Nr 1, poz. 7). Ponieważ przepisy prawa cywilnego pod pojęciem postępowania rozumieją zarówno działanie, jak i zaniechanie, to do najczęstszych postaci błędu medycznego należą: zaniechanie w diagnostyce, błędna diagnoza, zaniechanie w leczeniu i nieprawidłowe leczenie (w szczególności błędny wybór sposobu leczenia, nierzetelne przeprowadzenie zabiegu, błąd podczas wykonywania zabiegu, korzystanie z niesprawnego sprzętu, aplikowanie niewłaściwych leków, niewłaściwe metody rehabilitacji, niewłaściwa opieka nad pacjentem).

Lekarzowi można przypisać winę w wypadku wystąpienia jednocześnie elementu obiektywnej i subiektywnej niewłaściwości postępowania. Element obiektywny łączy się z naruszeniem zasad wynikających z zasad wiedzy medycznej, doświadczenia i deontologii, i w jego ramach mieści się tzw. błąd lekarski, przez który rozumie się naruszenie obowiązujących lekarza reguł postępowania, oceniane w kontekście nauki i praktyki medycznej. Dlatego stwierdzenie błędu lekarskiego wyczerpuje zasadniczo tylko obiektywny element winy (z tym zastrzeżeniem, że są takie kategorie błędu lekarskiego, które będą wystarczające dla stwierdzenia winy także w ujęciu subiektywnym). Element subiektywny odnosi się do zachowania przez lekarza staranności, ocenianej pod kątem określonego wzorca, standardu postępowania, przy przyjęciu kryterium wysokiego poziomu przeciętnej staranności każdego lekarza, jako jego staranności zawodowej (patrz: wyrok Sądu Najwyższego z 10 lutego 2010 r., V CSK 287/09, niepublikowany.; wyrok Sądu Najwyższego z 24 października 2013 r., IV CSK 64/13; wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 31 marca 2013 r., V ACa 713/14; wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 27 czerwca 2007 r., VI ACa 108/07, OSA 2009/5/34-44).

Przepis art. 445 § 1 KC stanowi, że sąd może przyznać poszkodowanemu w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę. Chodzi tu o krzywdę (szkodę niemajątkową) ujmowaną jako cierpienie fizyczne, a więc ból i inne dolegliwości oraz cierpienia psychiczne, to jest ujemne uczucia przeżywane w związku z cierpieniami fizycznymi (patrz wyrok Sądu Najwyższego z 4 lipca 1969 r., I PR 178/69, OSNCP 1970, Nr 4, poz. 71). Zadośćuczynienie ma na celu złagodzenie tych cierpień. Obejmuje ono wszystkie cierpienia - te już doznane i te mogące powstać w przyszłości. Powinno ono być zatem przyznaną jednorazową rekompensatą za całą krzywdę.

Przy ustalaniu wysokości zadośćuczynienia obowiązuje zasada miarkowania wyrażająca się w nakazie uwzględnienia wszystkich okoliczności i skutków doznanych krzywd z odniesieniem do warunków określających poziom życia ludzi w pełni sprawnych i aktywnych, panujących w środowisku, w jakim żyje powód (patrz uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z 4 lipca 2000 r., sygn. akt I CKN 837/00).

Ustalenie wysokości zadośćuczynienia przewidzianego w art. 445 § 1 KC wymaga uwzględnienia wieku poszkodowanego, stopnia cierpień fizycznych i psychicznych, ich intensywności i czasu trwania, nieodwracalności następstw uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia (kalectwa, oszpecenia), rodzaju wykonywanej pracy, szans na przyszłość, poczucia nieprzydatności społecznej, bezradności życiowej oraz innych podobnych czynników (patrz wyrok Sądu Najwyższego z 9 listopada 2007 r., V CSK 245/07, OSNC - (...)).

Sąd Najwyższy w ostatnich latach wielokrotnie podkreślał w swoich orzeczeniach, że ze względu na kompensacyjny charakter zadośćuczynienia jego wysokość musi przedstawiać odczuwalną wartość ekonomiczną adekwatną do warunków gospodarki rynkowej. Zwracał uwagę, że nie można akceptować stosowania taryfikatora i ustalania wysokości zadośćuczynienia według procentów trwałego uszczerbku na zdrowiu, że zdrowie ludzkie jest dobrem o szczególnie wysokiej wartości, w związku z czym zadośćuczynienie z tytułu uszczerbku na zdrowiu powinno być odpowiednio duże, że nietrafne jest posługiwanie się przy ustalaniu wysokości zadośćuczynienia jedynie określonymi jednostkami przeliczeniowymi w postaci najniższego czy średniego wynagrodzenia pracowniczego.

O wysokości należnego zadośćuczynienia stanowi przede wszystkim rozmiar (zakres) doznanej przez pokrzywdzonego krzywdy, a niewymierny charakter tej krzywdy sprawia, że ocena w tej mierze winna być dokonana na podstawie całokształtu okoliczności sprawy.

Zgodnie z tym przepisem renta należy się poszkodowanemu m.in. z tytułu zwiększonych potrzeb, polegających na zapewnieniu opieki, pokryciu kosztów przejazdu, stałych kosztów leczenia, lepszego odżywiania itp. (patrz wyrok SA w K. z 24 maja 1996 r., III APr 7/96, OSA 1997, z. 6, poz. 18). Należy się ona bez względu na to, czy rzeczywiście poszkodowany ponosi wydatki na wspomniane cele, ponieważ wystarczy ustalenie tych potrzeb jako następstwo czynu niedozwolonego. Dlatego też nie można uzależniać zasądzenia renty od wykazania, że poszkodowany te potrzeby faktycznie zaspokaja i ponosi związane z tym wydatki (patrz wyrok Sądu Najwyższego z 11 marca 1976 r., IV CR 50/76, OSNCP 1977, nr 1, poz. 11).

W judykaturze akcentuje się, że nie sama tylko utrata zdrowia, lecz rzeczywista utrata zdolności zarobkowania i widoków na przyszłość, a także rzeczywiste zwiększenie się potrzeb poszkodowanego jako następstwo wywołania uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia stanowią przesłanki zasądzenia renty po myśli art. 444 § 2 KC, bowiem szkoda według art. 415 KC musi posiadać walor realny, nie zaś tylko teoretyczny (patrz: wyrok Sądu Najwyższego z 7 maja 1998 r., III CKU 18/98, Prok. i Pr.-wkł. 1998, nr 11-12, s. 35 i z dnia 6 października 2000 r., II UKN 10/00, OSNP 2002, nr 9, poz. 221). Wskazane następstwa muszą mieć charakter trwały, lecz nie muszą mieć charakteru nieodwracalnego. Każda z tych okoliczności może stanowić samodzielną podstawę zasądzenia renty, jednakże konieczną przesłanką jest powstanie szkody bądź to w postaci zwiększenia wydatków, bądź to zmniejszenia dochodów (patrz: M. Nesterowicz (w:) Kodeks..., s. 426; G. Bieniek (w:) Komentarz..., s. 418; A. Cisek (w:) Kodeks..., s. 792; wyrok Sądu Najwyższego z 24 września 2009 r., II PK 65/09).

Sprawa sądowa opracowana przez Kancelarię

Powódka w dniu 19 czerwca  spadła z wysokości około 4,5 m, w wyniku czego doznała urazu kończyny dolnej prawej. Po wypadku została przewieziona do Wojewódzkiego Szpitala (...) w E., gdzie wykonano badanie RTG stawu skokowego i prawej stopy, a następnie zdiagnozowano złamanie głowy V kości śródstopia; założono opatrunek gipsowy. Następnego dnia, tj. 20 czerwca , powódka z uwagi na silne dolegliwości bólowe ponownie udała się do Wojewódzkiego Szpitala (...) w E., gdzie w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym podjęto decyzję o zdjęciu opatrunku gipsowego. Po usunięciu gipsu okazało się, iż kończyna jest spuchnięta, pokryta pęcherzami wypełnionymi płynem surowiczym. Wykonano drugie badanie RTG uszkodzonej kończy, które wykazało – oprócz złamania głowy V kości śródstopia – także wieloodłamowe pęknięcie w obrębie kości piętowej stopy prawej. Powódka została skierowana do Szpitala Miejskiego w E., gdzie podjęto leczenie, mające na celu usunięcie licznych pęcherzy uniemożliwiających wykonanie zabiegu operacyjnego. Mimo długotrwałego i bolesnego leczenia nie odzyskała sprawności, co wpływa również na jej stan psychiczny. Powódka twierdziła, że personel szpitala dopuścił się błędu diagnostycznego, w wyniku czego doszło do wadliwej oceny skutków urazu i niewdrożenia właściwego leczenia.

Biorąc pod uwagę stanowisko opiniujących stwierdzić należy, że w trakcie pobytu powódki w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w E. w dniu 19 czerwca  doszło do popełnienia błędu medycznego, który polegał na nierozpoznaniu złamania kości piętowej prawej, współistniejącego z rozpoznanym złamaniem V kości śródstopia prawego. Błąd ten miał przede wszystkim charakter diagnostyczny. Lekarz udzielający tego dnia powódce pomocy medycznej skupił się wyłącznie na złamaniu V kości śródstopia prawego i nie ustalił zmian o charakterze pourazowym w zakresie tyłostopia. Uwzględniając wynik badania RTG oraz znany mechanizmu urazu (upadek ze znacznej wysokości), należało poszerzyć diagnosty­kę o inne badania obrazowe – w tym w pierwszej kolejności wykonanie po­wtórnego zdjęcia bocznego stopy. W dalszym etapie, ze względu na widoczne nadłamanie kości piętowej, należało poszerzyć diagnostykę, np. o badanie metodą tomografii komputerowej. Dopiero tak prowadzona diagnostyka mogłaby do­prowadzić do prawidłowego rozpoznania złamania i ustalenia strategii leczenia. Biegli wydający opinię wskazali, iż ustalenie całkowitego zakresu uszkodzeń kończyny dolnej prawej było możliwe już w dniu 19 czerwca.

W ocenie biegłych, gdyby leczenie przebiegało bez wskazanych uchybień, to uszczerbek na zdrowiu powódki mieściłby się w zakresie 5-15 %. Rozbieżność wynika z niepewności co do rodzaju leczenia, które należałoby wdrożyć u powódki. Tenże rodzaj leczenia mógłby zostać prawidłowo dobrany po wykonaniu dodatkowych badań obrazowych i ustaleniu stopnia zgniecenia warstwy gąbczastej kości piętowej oraz stopnia deformacji tej kości w płaszczyźnie strzałkowej (przekładającej się na koślawość lub szpotawość ustawienia odłamów). Przy niewielkim stopniu zaburzeń można byłoby podjąć leczenie nieoperacyjne - wyłącznie unieruchomienie w opatrunku gipsowym udowym. W takiej sytuacji, przy małym stopniu zniekształcenia i przewidywalnym zachowaniu kształtu kości udowej uszczerbek na zdrowiu powódki wynosiłby około 5 %. Przy zaburzeniach średniego i dużego stopnia należałoby podjąć decyzję o le­czeniu operacyjnym (repozycja, uzupełnienie ubytków przeszczepami kostnymi i ze­spolenie metalowe). W tej sytuacji, przy dość dużych zniekształceniach wyjściowych i przy niepowikłanym przebiegu leczenia uszczerbek na zdrowiu powódki mieściłby się w okolicy 15 %. W obecnym stanie trwały uszczerbek na zdrowiu powódki został określony na poziomie 25 %.

Konsekwencjami błędu diagnostycznego popełnionego w dniu 19 czerwca w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w E. są znaczne zaburzenia kształtu kości piętowej prawej, rozległe wtórne zmiany zwyrodnieniowe w stawach tyłostopia i stępu oraz pourazowe odwapnienie kości. Wymienione zmiany powodują znaczny ubytek funkcji podporowej stopy prawej oraz zaburzają naturalny schemat chodu. Mogą też powodować dolegliwości bólowe tej okolicy ciała o zmiennym nasileniu, występujące głównie po długotrwałym chodzeniu. Jednocześnie z wniosków opinii wynika, że przywrócenie prawidłowej funkcji kończyny dolnej powódki jest niemożliwe. Istniejąca deformacja kości piętowej prawej łączy się ze znacznymi zmianami w stawie skokowym dolnym i skokowo-piętowo-łódkowym. Hipotetycznie istnieje możliwość korekty operacyjnej, nie daje ona jednak gwarancji znaczącej poprawy funkcjonalnej. Z opinii wynikało również, że prowadzenie rehabilitacji nie przywróci powódce sprawności.

Na zakres krzywdy powódki wpływ ma nie tylko przebieg leczenia, ale także obecny, zmieniony sposób funkcjonowania. Przeprowadzone postępowanie dowodowe wykazało, iż powódka przed zdarzeniem szkodowym była osobą aktywną, uprawiała sporty, angażowała się w działalność statutową stowarzyszenia niosącego wsparcie i pomoc dzieciom, organizowała zajęcia podopiecznym. Powódka jeździła na wycieczki, spędzała czas w gronie członków rodziny i znajomych, była osobą towarzyską. Obecnie sytuacja uległa zauważalnej, niekorzystnej zmianie. Zakres ograniczeń motorycznych powódki, wynikający z urazu stopy prawej, nie pozwala jej na realizowanie pasji i zainteresowań w takim zakresie jak wcześniej, uniemożliwia jej też zaangażowanie w sprawy związane z działalnością stowarzyszenia. Sytuacja ta wpływa ujemnie na samopoczucie powódki, jej samoocenę, wywołuje u niej stany emocjonalnego dyskomfortu.  Uwzględnić należało nadto, że poczucie krzywdy u powódki jest spotęgowane faktem, że na istotne pogorszenie jej stanu zdrowia wpływ ma błąd popełniony przez lekarza, którego obliguje podstawowa zasada „primum non nocere”.

Mając na uwadze wszystkie omówione okoliczności, uznać należało, że odpowiednią sumą zadośćuczynienia, kompensującą krzywdę powódki jest kwota 50.000 zł. Wyrok Sądu Okręgowego w Elblągu - I Wydział Cywilny  z dnia 3 listopada 2017 r. I C 541/15

 W przypadku jakichkolwiek pytań bądź wątpliwości w zakresie błędu medycznego lekarza albo szpitala, odszkodowania czy zadośćuczynienia pozostajemy do Państwa dyspozycji.

Z wyrazami szacunku.

Dodaj komentarz