Odszkodowanie za zapalenie otrzewnej podczas operacji w szpitalu jako błąd medyczny

Odszkodowanie za zapalenie otrzewnej podczas operacji w szpitalu jako błąd medyczny

W celu przypisania szpitalowi odpowiedzialności należy ustalić, czy działania lub zaniechania personelu medycznego, które doprowadziły do szkody można przypisać winę. Ponadto biorąc pod uwagę treść art. 361 § 1 KC., zgodnie z którym zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła, należy również ustalić, czy pomiędzy winą a szkodą zachodzi adekwatny związek przyczynowy. Ponadto należy także ustalić, co jest kwestią najważniejszą, czy powódka doznała jakiejkolwiek szkody.

W orzecznictwie Sądu Najwyższego i sądów powszechnych w sposób utrwalony podkreśla się, że na gruncie tzw. spraw medycznych nie jest wymagane, aby związek przyczynowy został ustalony w sposób pewny. Wystarczającym jest wykazanie go w sposób wskazujący na dużą dozę prawdopodobieństwa, bez konieczności udowodnienia powiązań bezpośrednich pomiędzy przyczyną a skutkiem. Bardzo często bowiem ustalenie takiego pewnego związku przyczynowo - skutkowego może być po prostu niemożliwe.

Za dostateczne więc na gruncie sprawy takiej, jak niniejsza, jest udowodnienie, że wadliwe zachowanie pozwanej ze znaczną dozą prawdopodobieństwa doprowadziło do powstania określonej szkody. Obojętnym przy tym zasadniczo musi być to, czy występowały jakieś inne potencjalne przyczyny jej wystąpienia, jeżeli udowodnione zostanie zaniedbanie po stronie personelu medycznego, (patrz: wyroki Sądu Najwyższego: z 17 października 2007 r., II CSK 285/07; z 23 października 2002 r., II CKN 1185/00; z 17 października 2007 r., II CSK 285/07, z 20 marca 2009 r., II CSK 564/08; z 5 kwietnia 2012 r., II CSK 402/11, a także wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 18 czerwca 2015 r., I ACa 511/14 i wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 27 czerwca 2007 r., VI ACa 108/07).

Podkreślić należy, że co do zasady normalne następstwa zdarzenia, z którego wynika szkoda, to takie, które to zdarzenie ogólnie jest w stanie wywołać w normalnym biegu rzeczy. Będą wykraczać poza tą normalność jedynie takie zdarzenia, które są wynikiem okoliczności nadzwyczajnych, niezwykłych, nie mieszczących się w ramach doświadczenia życiowego, a więc takie, których normalnie nie bierze się pod uwagę.

Dla stwierdzenia istnienia normalnego związku przyczynowego wystarczy ustalenie, że konkretny skutek danego działania lub zaniechania nie jest zjawiskiem tak odosobnionym i tak wyjątkowym, iż nie mieści się w granicach zwykłego powiązania między przyczyną i skutkiem - nie można wyłączyć uznania za normalne takich następstw działania, wyrządzającego szkodę, które mogą wystąpić tylko u pewnej nieokreślonej grupy osób, a nie u wszystkich ludzi (patrz wyrok Sądu Najwyższego z 12 listopada 1970 r., I CR 468/70). W sytuacjach granicznych rozstrzygające znaczenie będzie mieć sędziowskie poczucie prawne (patrz wyrok Sądu Najwyższego z 10 kwietnia 2008 r, IV CSK 5/08).

W procesach lekarskich nie wymaga się jednak ustalenia związku przyczynowego w sposób absolutnie pewny. Sąd Najwyższy w wielu orzeczeniach stwierdził, iż w sytuacjach, w których chodzi o zdrowie i życie ludzkie, nie można mówić o pewności, lecz co najwyżej o wysokim stopniu prawdopodobieństwa faktu, iż szkoda wynikła z określonego zdarzenia, (patrz wyroki Sądu Najwyższego: z 5 lipca 1967 r., I PR 74/67; OSN 1968, poz. 26; z 17 czerwca 1969 r., II CR 165/69; OSPiKA 1969, z. 7- 8, poz. 155; z 17 października 2007 r., sygn. II CSK 285/2007).

Okoliczność, iż postępowanie dowodowe nie daje podstaw do stwierdzenia zaniedbania konkretnej osoby nie zwalnia jednostki leczniczej od poniesienia odpowiedzialności. Dla ustalenia odpowiedzialności wystarczy w tego rodzaju sytuacji tzw. „wina bezimienna” (anonimowa), a więc wina niezidentyfikowanego pracownika tej placówki, ale wtedy, gdy zostanie dowiedzione, że popełniono zaniedbanie, na skutek którego pacjent doznał szkody, chociaż nie można ustalić, który z lekarzy leczących pacjenta lub kto z personelu medycznego dopuścił się winy (patrz uchwała Sądu Najwyższego z 15 lutego 1971 r., III CZP 33/70).

Z powyższego wynika zatem, że sąd może korzystać zarówno z dowodów bezpośrednich i pewnych, jak i dowodów pośrednich o dużym stopniu prawdopodobieństwa, uznając za ustalone fakty dające się wyprowadzić z innych ustalonych faktów (art. 231 KPC).

W sferze odpowiedzialności deliktowej wyróżnia się winę umyślną i winę nieumyślną - nazywaną w prawie cywilnym niedbalstwem. W literaturze wskazuje się, że postawienie sprawcy szkody zarzutu niedbalstwa, czyli niezachowania wymaganej w danych warunkach staranności, wymaga zestawienia i porównania postępowania konkretnego sprawcy z modelowym, abstrakcyjnie ujętym zachowaniem się wzorca postępowania, tzw. dobrego fachowca. Uwzględnić przy tym należy przy wykonywaniu danych czynności m.in. zasady współżycia społecznego, wypracowane standardy, ale też w przypadku zawodu medycznego należy odwołać się do wiedzy medycznej, procedur postępowania, doświadczenia zawodowego i etyki zawodowej.

Przy ocenie przesłanki winy należy mieć na uwadze treść art. 355 KC. , określającego próg wymaganej w obrocie staranności. Personel medyczny ma zatem obowiązek działania z należytą starannością, zgodnie z zasadami wiedzy lekarskiej, jednak co do zasady nie odpowiada za wystąpienie określonego efektu (np. wyleczenie chorego), lecz tylko za przedsięwzięcie wszelkich możliwych czynności, które są w danej sytuacji możliwe. Odpowiedzialność lekarza będzie wyłączona wówczas, gdy dochował należytej staranności lub był ograniczony stanem wiedzy medycznej. Przede wszystkim personel medyczny nie może narażać pacjentów na pogorszenie stanu zdrowia (patrz wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z 29 września 2005 r., I ACa 510/05, Prawo i Medycyna (...), s. 134).

Postępowanie personelu medycznego powinno być także zgodne z treścią art. 8 ustawy z 6 listopada 2008 r. - o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 849) , stanowiącym, że pacjent ma prawo do świadczeń zdrowotnych udzielanych z należytą starannością przez podmioty udzielające świadczeń zdrowotnych w warunkach odpowiadających określonym w odrębnych przepisach wymaganiom fachowym i sanitarnym; przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych osoby wykonujące zawód medyczny kierują się zasadami etyki zawodowej określonymi przez właściwe samorządy zawodów medycznych; z treścią art. 4 ustawy z 5 grudnia 1996 r. - o zawodach lekarza i lekarza dentysty (t.j., Dz.U. z 2020 r. poz. 514) , stanowiącym, że lekarz ma obowiązek wykonywania zawodu zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej, dostępnymi metodami i środkami zapobiegania, rozpoznawania i leczenia chorób zgodnie z zasadami etyki zawodowej oraz z należytą starannością; a także z treścią art. 8 kodeksu etyki lekarskiej stanowiącym, że lekarz powinien przeprowadzać wszelkie postępowanie diagnostyczne, lecznicze i zapobiegawcze z należytą starannością, poświęcając im niezbędny czas.

Błąd medyczny w prawie cywilnym rozumiany najogólniej jest jako postępowanie sprzeczne z zasadami wiedzy i nauki medycznej w zakresie dla lekarza dostępnym (patrz wyrok Sądu Najwyższego z 1 kwietnia 1955 r., IV CR 39/54, OSN 1957, Nr 1, poz. 7). Ponieważ przepisy prawa cywilnego pod pojęciem postępowania rozumieją zarówno działanie, jak i zaniechanie, do najczęstszych postaci błędu medycznego należą: zaniechanie w diagnostyce, błędna diagnoza, zaniechanie w leczeniu i nieprawidłowe leczenie (w szczególności błędny wybór sposobu leczenia, nierzetelne przeprowadzenie zabiegu, błąd podczas wykonywania zabiegu, korzystanie z niesprawnego sprzętu, aplikowanie niewłaściwych leków, niewłaściwe metody rehabilitacji, niewłaściwa opieka nad pacjentem).

Jak już wcześniej Sąd podkreślał, lekarzowi można przypisać winę w wypadku wystąpienia jednocześnie elementu obiektywnej i subiektywnej niewłaściwości postępowania. Element obiektywny łączy się z naruszeniem zasad wynikających z zasad wiedzy medycznej, doświadczenia i deontologii, i w jego ramach mieści się tzw. błąd lekarski, przez który rozumie się naruszenie obowiązujących lekarza reguł postępowania, oceniane w kontekście nauki i praktyki medycznej. Dlatego stwierdzenie błędu lekarskiego wyczerpuje zasadniczo tylko obiektywny element winy (z tym zastrzeżeniem, że są takie kategorie błędu lekarskiego, które będą wystarczające dla stwierdzenia winy także w ujęciu subiektywnym). Element subiektywny odnosi się do zachowania przez lekarza staranności, ocenianej pod kątem określonego wzorca, standardu postępowania, przy przyjęciu kryterium wysokiego poziomu przeciętnej staranności każdego lekarza, jako jego staranności zawodowej (patrz: wyrok Sądu Najwyższego z 10 lutego 2010 r., V CSK 287/09, niepublikowany.; wyrok Sądu Najwyższego z 24 października 2013 r., IV CSK 64/13; wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 31 marca 2013 r., V ACa 713/14; wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 27 czerwca 2007 r., VI ACa 108/07, OSA 2009/5/34-44).

Należy zaznaczyć, że zadośćuczynienie przewidziane w art. 446 § 4 KC. jest odzwierciedleniem w formie pieniężnej rozmiaru krzywdy, która nie zależy od statusu materialnego pokrzywdzonego. Jedynie zatem rozmiar zadośćuczynienia może być odnoszony do stopy życiowej społeczeństwa, która pośrednio może rzutować na jego umiarkowany wymiar. Przesłanka „przeciętnej stopy życiowej społeczeństwa” ma więc charakter uzupełniający i ogranicza wysokość zadośćuczynienia tak, by jego przyznanie nie prowadziło do wzbogacenia osoby uprawnionej, nie może jednak pozbawiać zadośćuczynienia jego zasadniczej funkcji kompensacyjnej i eliminować innych czynników kształtujących jego rozmiar (patrz wyroki Sądu Najwyższego: z 12 września 2002 r., IV CKN 1266/00 i z 3 czerwca 2011 r., III CSK 279/10).

Sprawa sądowa opracowana przez Kancelarię

Sąd doszedł do wniosku, iż istnieją uzasadnione podstawy do przyjęcia istnienia adekwatnego związku przyczynowego pomiędzy śmiercią męża powódki a zaniedbaniami przy wykonywaniu zabiegów operacyjnych. Zatem została spełniona jedna z przesłanek warunkujących przypisanie stronie pozwanej odpowiedzialności. W pierwszej kolejności należy wskazać, iż co prawda z opinii sporządzonych przez biegłych Z. Ł., A. R. oraz M. F. wynika, iż nie doszło do zaniedbań czy nieprawidłowości ze strony lekarzy, jednakże opinia biegłego J. K. (3) rzuciła nowe światło na sprawę, gdyż biegły ten jako jedyny rozważył czy mogło dojść do zwłoki w przeprowadzeniu pierwszej operacji i jaki to miało wpływ na dalsze leczenie oraz zwrócił uwagę na wpływ niezastosowania przez lekarzy metody H. na wystąpienie powikłań.

Biegły wskazał, że przeprowadzenie pierwszej operacji były niezbędne, gdyż stwierdzone zapalenie otrzewnej powodowało bezpośredniego zagrożenia dla życia męża powódki. Jednakże zauważył, że czas, który minął od rozpoznania zapalenia otrzewnej (godzina 2:55) do rozpoczęcia wykonywania pierwszej operacji (godzina 12:15) był zbyt długi i nieuzasadniony planowanymi wcześniej zabiegami. Dodał, że gdyby pierwsza operacja została wykonana wcześnie rano W. W. (1) miałby większe szanse przeżycia. Z dużym prawdopodobieństwem bez żadnych powikłań przeżyłby do 72 godzin po jej zakończeniu. Biegły co prawda stwierdził, że wykonanie w czasie pierwszej operacji zespolenia jelita i wycięcie tkanek martwiczych było jednym z możliwych zabiegów leczenia zapalenia otrzewnej, jednakże stwierdził jednocześnie, że z uwagi na choroby samoistne i czas, który minął od stwierdzenia zapalenia otrzewnej, najskuteczniejszym i dającym szanse na zmniejszenie powikłań pooperacyjnych sposobem postępowania było przeprowadzenie zabiegu metodą H.. Biegły także zauważył, że obciążenia ogólne (choroby męża powódki) i szybkość rozejścia się pierwotnego zespolenia wskazywały na dużą możliwość niepowodzenia ponownego zespolenia. Chory z cukrzycą, (...), niewydolnością krążenia, zapaleniem otrzewnej, niewydolnością nerek, nadwagą ma często czynnościowe niedokrwienie zespolenia po operacji. Jest to główny czynnik rozchodzenia się linii szwów jelitowych.

Zatem według biegłego druga operacja musiała już być przeprowadzona metodą H., gdyż dawałaby - w miarę możliwości - pełną kontrolę chirurgiczną i minimalizowałaby możliwość pojawienia się powikłań. Jednakże lekarze zatrudnieniu w pozwanej spółce zdecydowali się na ponowne zespolenie. W konsekwencji ani pierwsza, ani druga operacja nie doprowadziła do usunięcia zagrożenia dla zdrowia i życia W. W. (1). Więcej, takie działanie, które było niezgodne ze sztuką medyczną, doprowadziło do wystąpienia kolejnych powikłań i konieczność przeprowadzenia trzeciej operacji, która odbywała się w całkowicie zakażonym polu i w nacieku zapalnym powłok brzucha. Stwierdzono rozejście zespolenia, z wyciekiem treści jelitowej do jamy otrzewnej, stan zapalny otrzewnej oraz zaburzenie gojenia rany operacyjnej po poprzednim zabiegu. Podczas trzeciej operacji, która została przeprowadzana zdaniem biegłego prawidłowo, wyłoniono jelito w miejscu nieszczelności jako odbyt dwulufowy. Jednakże uruchomiona już wcześniej (nawet przed pierwszą operacją na skutek nieuzasadnionego odwleczenia jej w czasie, który był bardzo istotny w leczeniu tego typu schorzeń) kaskada powikłań była praktycznie niemożliwa do zatrzymania, co spowodowało zgon. Biegły wskazał, że przyczynami nieszczelności zespolenia były nie tylko: perforacja pierwotna jelita z rozlanym zapaleniem otrzewnej z powodu przepukliny pępkowej; otyłość znacznego stopnia; przewlekła obturacyjna choroba płuc; niewydolność krążenia na tle migotania przedsionków; cukrzyca typu 2; przewlekła niewydolność nerek; zespół nadciśnienia brzusznego, poziom białka i albumin, poziom lipidów w surowicy krwi; IV stopień niewydolności wg skali (...), czyli V stopień skali ASA, ale i zbyt długi upływ czasu od pojawienia się przepukliny do leczenia operacyjnego i rozległość zapalenia otrzewnej, która została spowodowana m.in. zastosowaniem niewłaściwej metody operacyjnej.

Biegły dodał, że nie można stwierdzić jednoznacznie co spowodowało bezpośrednio zgon męża powódki, a więc jaki czynnik był decydujący oraz że nie można stwierdzić czy uszkodzenie pierwotne jelita wystąpiło z powodu uwięzgnięcia we wrotach przepukliny, czy nastąpiło w wyniku rękoczynu, jakim było jej odprowadzenie. Ponadto wskazał na to, że nie można kategorycznie stwierdzić, że wczesna, szybka operacja spowodowałaby niewystąpienie powikłań. Jednakże zwrócił uwagę na to, że często pacjenta daje się uratować przy występowaniu nawet ciężkiego stan zapalenia otrzewnej, jeżeli nie dojdzie do ponownego zaostrzenia tego stanu, czyli np. kolejnych perforacji jelita lub żołądka w krótkim czasie, co nastąpiło w przypadku W. W. (1).

Uwzględniając zatem rozmiar wstrząsu psychicznego, którego doznała powódka po śmierci męża, rozmiar cierpienia, bólu i stopnia osamotnienia po utracie osoby najbliższej, więzi łączącej powódkę ze zmarłym oraz wpływu jego śmierci na jej obecne życie, Sąd uznał, że wysokość zadośćuczynienia winna wynosić 100 000,00 zł.  Należy w tym miejscu stwierdzić, że zadośćuczynienie w tej właśnie kwocie stanowi ekonomicznie odczuwalną wartość, ale jednocześnie utrzymane jest w rozsądnych granicach, odpowiadających aktualnym warunkom i przeciętnej stopie życiowej społeczeństwa. Kompensuje doznaną przez powódkę krzywdę, przedstawia dla niej ekonomicznie odczuwalną wartość, nie jest również rażąco wygórowane i nie prowadzi do nieuzasadnionego przysporzenia w jej majątku. Wyrok Sądu Okręgowego w Sieradzu - I Wydział Cywilny z dnia 17 sierpnia 2020 r. I C 176/16

W przypadku jakichkolwiek pytań bądź wątpliwości w zakresie błędu medycznego lekarza albo szpitala, odszkodowania czy zadośćuczynienia pozostajemy do Państwa dyspozycji.

Z wyrazami szacunku.

Dodaj komentarz