Odszkodowanie za błąd medyczny lekarza pogotowia ratunkowego podczas badania

Odszkodowanie za błąd medyczny lekarza pogotowia ratunkowego podczas badania

Kto z winy swojej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia. Z przepisu tego wynika, że lekarz będąc zatrudnionym na kontrakcie może ponosić odpowiedzialność, gdy jego działaniu lub zaniechaniu można przypisać winę, a skutkiem zawinionego działania lub zaniechania będzie szkoda. Dodatkową przesłankę odpowiedzialności wprowadza art. 361 § 1 KC, który stanowi, że zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła. Zatem do odpowiedzialności z art. 415 KC konieczne jest powstanie łącznie: winy, szkody i normalnego (adekwatnego) związku przyczynowego między winą a szkodą.

Podkreślić należy, że w sferze odpowiedzialności deliktowej wyróżnia się winę umyślną i winę nieumyślną – nazywaną w prawie cywilnym niedbalstwem. W literaturze wskazuje się, że postawienie sprawcy szkody zarzutu niedbalstwa, czyli niezachowania wymaganej w danych warunkach staranności, wymaga zestawienia i porównania postępowania konkretnego sprawcy z modelowym, abstrakcyjnie ujętym zachowaniem się wzorca postępowania. Jeżeli okaże się, że zachowanie się sprawcy szkody odbiega od hipotetycznego wzorca należytego postępowania, wówczas można temuż sprawcy przypisać zarzut niedbalstwa.

W doktrynie wskazuje się, że szczególnym obiektywnym elementem winy lekarza jest błąd w sztuce medycznej, zwany również błędem lekarskim. Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego błędem takim jest czynność (zaniechanie) lekarza w zakresie diagnozy i terapii, niezgodna z nauką medyczną w zakresie dla lekarza dostępnym (vide: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 01.04.1955 r., IV CR 39/54, OSN 1957, poz. 7). Na podstawie tego orzeczenia wyróżnić możemy błąd w rozpoznaniu tzw. diagnostyczny oraz w zastosowanym leczeniu tzw. terapii. Błąd diagnostyczny polega na postawieniu przez lekarza niewłaściwej diagnozy. Wskazać należy, że nie każdy błąd lekarski, ale tylko błąd zawiniony może powodować odpowiedzialność lekarza za wynikłą dla pacjenta szkodę.

Sąd może przyznać najbliższym członkom rodziny zmarłego odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę. Z literatury i orzecznictwa wynika, iż uprawnionymi do żądania kompensaty jest nie tylko małżonek i dzieci zmarłego, ale także inni członkowie jego rodziny, jeżeli zmarły pozostawał z nimi faktycznie w szczególnej bliskości powodowanej bardzo silną więzią uczuciową (por. Z.Radwański, A.Olejniczak, Zobowiązania ... s.268, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 05.08.1970 r., II CR 313/70, OSN 1971/3/56, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10.12.1969r, III PRN 77/69, OSNC 1970/9/160). Samo zaś przyznanie zadośćuczynienia pieniężnego ma na celu zrekompensowanie krzywdy za naruszenie prawa do życia w rodzinie i ból spowodowany utratą najbliższej osoby (vide: wyrok Sądu Apelacyjnego w Lublinie z dnia 07.07.2009 r., II AKa 44/09). Zaznaczyć należy, że konstrukcja normy określającej możliwość przyznania zadośćuczynienia („Sąd może także przyznać”) nie oznacza dowolności co do możliwości zasądzenia wskazanego świadczenia, a każda odmowa musi być uzasadniona.

Wśród okoliczności wpływających na wysokość przyznanego zadośćuczynienia znaleźć się powinny dramatyzm doznań osób bliskich zmarłego, poczucie osamotnienia i pustki, cierpienia moralne i wstrząs psychiczny wywołany śmiercią osoby najbliższej, rodzaj i intensywność więzi łączącej pokrzywdzonego z zmarłym, rola jaką w rodzinie pełniła osoba zmarła, charakter i rodzaj zaburzeń w prawidłowym funkcjonowaniu pozostałych członków rodziny, stopień w jakim pozostali członkowie będą umieli odnaleźć się w nowej rzeczywistości i na ile zdolni są zaakceptować obecny stan rzeczy, skorzystanie z pomocy fachowej w czasie radzenia sobie w tej trudnej sytuacji, proces leczenia doznanej traumy mający na celu pomoc w odbudowanie struktury rodziny i przywrócenie znaczenia każdego z jej członków. Podkreślić przy tym należy, że ustalając wysokość zadośćuczynienia nie sposób znaleźć żadnych uniwersalnych mierników za pomocą, których możliwe byłoby zbadanie bólu, rozpaczy, cierpienia i rozmiaru uczuć. W każdym przypadku i w stosunku do każdej osoby uprawnionej do zadośćuczynienia należy podchodzić indywidualnie.

Podkreślić należy, że zadośćuczynienie przewidziane w art. 446 § 4 KC powinno mieć przede wszystkim kompensacyjny charakter. Nie może stanowić zapłaty symbolicznej, ale musi przedstawiać ekonomicznie odczuwalną wartość. Wysokość tego zadośćuczynienia nie może jednak być nadmierna w stosunku do doznanej krzywdy, ale powinna być – przy uwzględnieniu krzywdy poszkodowanego – utrzymana w rozsądnych granicach, odpowiadających aktualnym warunkom i przeciętnej stopie życiowej społeczeństwa (vide: wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 21 maja 2013 roku, I ACa 348/13).

Sprawa sądowa opracowana przez Kancelarię

W pierwszej kolejności wskazać należy, że wyrokiem Sądu Rejonowego, wydanym w sprawie sygn. akt II K (...), Sąd uznał W. J. za winnego tego, że w dniu 3 sierpnia w miejscowości G., jako pełniący dyżur lekarza pogotowia ratunkowego, mając szczególny obowiązek opieki nad D. R., nie zachował należytej staranności podczas zbierania wywiadu i badania chorego i odstąpił od przewiezienia go do szpitala celem wykonania szczegółowych badań, co uniemożliwiło prowadzenie odpowiedniej diagnostyki, obserwacji i leczenia czym umyślnie naraził go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Za powyższe Sąd skazał pozwanego na karę dwóch lat pozbawienia wolności, której wykonanie warunkowo zawiesił na okres próby czterech lat, a także wymierzył mu grzywnę w wysokości 100 stawek dziennych grzywny przy przyjęciu, że jedna stawka dzienna grzywny jest równoważna 100zł. Podkreślić należy, że w powołanej wyżej sprawie karnej sporządzona została przez Akademię Medyczną we W. opinia sądowo – lekarska, gdzie biegli stwierdzili, że W. J. popełnił błąd medyczny nie zachowując należytej staranności w trakcie badania fizycznego D. R. i podejmując decyzję o pozostawieniu go w domu, przez co zaprzepaszczona została szansa na uratowanie jego życia.

W. J. po przybyciu do domu, w którym znajdował się pobity D. R., obejrzał go, osłuchał jego klatkę piersiową, zbadał reakcje źrenic na światło i obecność oczopląsu. Ponadto D. R. zmierzone zostały podstawowe parametry życiowe takie jak: ciśnienie tętnicze krwi, częstość akcji serca i oddechów, poziom glukozy we krwi. Po przeprowadzonym badaniu pozwany lekarz nie stwierdził u badanego żadnych odchyleń od normy pod względem zdrowotnym, poza stanem po spożyciu alkoholu. W ocenie Sądu zachowanie pozwanego lekarza nie było prawidłowe i zgodne ze sztuką lekarską. Z opinii sporządzonej przez biegłych z (...) w B. oraz opinii do niej uzupełniającej, które Sąd podziela w całości, wynika, że pozwany lakonicznie zbadał D. R. i nie odnotował na jego ciele żadnych obrażeń. Stwierdził jedynie, że był on pod wpływem alkoholu. Pozwany zupełnie nie wziął on pod uwagę powodu zgłoszenia, a mianowicie faktu, iż D. R. został pobity. Biegli podkreślili, że sam fakt stwierdzenia przez pozwanego, że poszkodowany był pod wpływem alkoholu powinien wzbudzić u niego jeszcze większą czujność, gdyż lekarz powinien wiedzieć, że alkohol może maskować objawy pewnych chorób, czy urazów.

Zdaniem biegłych pozwany powinien był przewieźć badanego do szpitala celem wykonania diagnostyki urazu głowy, a takie postępowanie doprowadziłoby do włączenia leczenia obrzękowego i przeprowadzenia zabiegu neurochirurgicznego usunięcia krwiaka nadtwardówkowego, co też dawałoby bardzo duże szanse na przeżycie badanego. Wskazać należy, że nie wiadomo, czy po przewiezieniu D. R. do szpitala i wdrożeniu prawidłowych procedur diagnostycznych oraz prawidłowego leczenia życie jego zostałoby uratowane. Nie mniej jednak, w ocenie Sądu, brak jest również dowodu, że doszłoby wówczas do jego zgonu. Bez wątpienia pochopna decyzja pozwanego lekarza pozostawienia badanego w domu uniemożliwiła przeprowadzenie prawidłowego leczenia, a więc wysoce prawdopodobne jest, że zachowanie spowodowało zgon D. R..

W ocenie Sądu zupełnie nie zasługuje na uwzględnienie zarzuty pozwanych, że badany był pod wpływem alkoholu, a także fakt, że wywiad został przeprowadzony przez pozwanego w warunkach domowych. Podkreślić należy, że W. J. jest doświadczonym lekarzem, z czterdziestoletnim doświadczeniem w zawodzie i można by oczekiwać od niego, aby udzielił pomocy zgodnie ze sztuką lekarską. Wskazać również należy, że zawód lekarza jest zawodem szczególnej staranności. Miernik staranności służący do oceny zachowania się lekarza ma charakter abstrakcyjny (niezależny od cech osobistych i przymiotów sprawcy), gdyż jest on budowany jako wzorzec powinnego, właściwego postępowania każdej osoby, która znajduje się w określonej sytuacji. W przedmiotowej sprawie pozwany lekarz niewątpliwie popełnił błąd medyczny nie zachowując należytej staranności w trakcie badania D. R. i podejmując decyzje o pozostawieniu go w domu, co tym samym zaprzepaszczył szanse na uratowanie jego życia. Mając powyższe na uwadze Sąd uznał, że w niniejszej sprawie istnieje związek przyczynowo – skutkowy pomiędzy nieprawidłowym postępowaniem pozwanego lekarza, a zgonem D. R..

W rozpoznawanej sprawie wszyscy powodowie z pewnością przeżyli stratę D. R.. Powodów ze zmarłym łączyły bardzo bliskie więzi rodzinne, a jego śmierć była dla nich niewątpliwie przeżyciem traumatycznym. Krzywda powodów jest tym bardziej dotkliwa, że śmierć jego nastąpiła niespodziewanie, a w wyniku niewłaściwego zachowania pozwanego W. J. zaprzepaszczona została szansa na uratowanie jego życia.

Zdaniem Sądu śmierć D. R. niewątpliwie dotkliwie przeżyła jego matka Z. R.. Zmarły pomagał matce w pracach domowych oraz w opiece nad jego młodszą siostrą - M. R.. Nadto finansowo wspierał rodzinę, przekazując jej cześć zarobionych dorywczo pieniędzy. Powódka mimo upływu czasu nadal przeżywa żal po stracie syna, często myśli o nim, wspomina go.

W ocenie Sądu śmierć D. R. przeżył również jego ojciec, chociaż z pewnością w mniejszym stopniu niż jego matka. D. R. był przez długi czas najmłodszym dzieckiem powoda. Chętnie pomagał w pracach domowych i wspierał finansowo rodzinę.

Bez wątpienia śmierć D. R. przeżył również jego brat Ł. R., który w dzieciństwie dzielił z nim pokój, wspólnie spędzał czas. Powód często myśli o bracie, wspomina wspólnie spędzony z nim czas.

Z D. R. związana również była jego młodsza siostra – M. R.. Ich relacje pomimo dużej różnicy wieku były bliskie. Zmarły często opiekował się siostrą, bawił się z nią i zabierał na spacery. Małoletnia do chwili obecnej często myśli o bracie i wspomina go. Powyższe rozważania doprowadziły do wniosku, że wszyscy powodowie zasługują na przyznanie im zadośćuczynienia, jednak ich wysokość musi być zróżnicowana.

Biorąc pod uwagę powyższe okoliczności Sąd uznał, iż odpowiednim zadośćuczynieniem w przypadku T. R. (1) będzie kwota 30.000zł, w przypadku Z. R. kwota 70.000zł, w przypadku Ł. R. kwota 20.000zł, zaś w przypadku M. R. kwota 10.000zł, a w pozostałym zakresie powództwo jako wygórowane oddalił. Wyrok Sądu Okręgowego w Słupsku - I Wydział Cywilny z dnia 8 października 2013 r. I C 152/12

W przypadku jakichkolwiek pytań bądź wątpliwości w zakresie błędu medycznego lekarza albo szpitala, odszkodowania czy zadośćuczynienia pozostajemy do Państwa dyspozycji.

Z wyrazami szacunku.

Dodaj komentarz