Odszkodowanie za błąd medyczny lekarza anestezjologa - śmierć czy kalectwo

Odszkodowanie za błąd medyczny lekarza anestezjologa - śmierć czy kalectwo

Zgodnie z przepisem art. 445 § 1 KC w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. W myśl zaś przepisu art. 415 KC ten kto z własnej winy wyrządził drugiemu szkodę obowiązany jest do jej naprawienia. Wynika z tego, że dana osoba może ponosić odpowiedzialność, gdy jej działaniu lub zaniechaniu można przypisać winę, a skutkiem zawinionego działania lub zaniechania będzie szkoda. Pierwszą przesłanką odpowiedzialności na podstawie art. 415 KC jest wina. Pojęcie to w rozumieniu art. 415 KC ujmowane bywa szeroko, jako kategoria obejmująca dwa elementy - obiektywny i subiektywny. Pierwszy z nich oznacza bezprawność działania lub zaniechania osoby odpowiedzialnej, a drugi związany jest z nastawieniem psychicznym sprawcy do czynu.

Kto na własny rachunek powierza wykonanie czynności osobie, która przy wykonywaniu tej czynności podlega jego kierownictwu i ma obowiązek stosować się do jego wskazówek, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną z winy tej osoby przy wykonywaniu powierzonej jej czynności. Zakład leczniczy odpowiada za lekarza jako za podwładnego nie tylko dlatego, że ma bardziej lub mniej rozległą kontrolę nad lekarzem, lecz dlatego, że lekarz jest pracownikiem zakładu i że działalność lekarza odnoszona jest do zakładu. Do przyjęcia winy osoby, o której mowa w art. 430 KC, nie jest potrzebne wykazanie, że osoba ta naruszyła przepisy dotyczące bezpieczeństwa życia i zdrowia ludzkiego; wystarczy, jeżeli wina tej osoby polega na zaniechaniu zasad ostrożności i bezpieczeństwa, wynikających z doświadczenia życiowego i okoliczności danego wypadku (por. wyrok SN z 30 kwietnia 1975 r., II CR 140/75, Lex Polonica). Niepubliczny zakład opieki zdrowotnej może na podstawie art. 430 KC ponieść odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną z winy lekarza prowadzącego indywidualną praktykę lekarską, która powstała przy wykonywaniu czynności na podstawie łączącej ich umowy o świadczenie usług medycznych (por. wyrok SN z dnia 26 stycznia 2011 r., IV CSK 308/10, OSNC 2011/10/116).

Ciężar dowodu wykazania przesłanek odpowiedzialności przewidzianej w przepisie art. 415 KC spoczywał na powódce tj. że działanie lub zaniechanie pozwanego było bezprawne, że spowodowało u powódki szkodę, która pozostaje z nim w adekwatnym związku przyczynowym oraz że ewentualne bezprawne działanie lub zaniechanie pozwanego było przez stronę pozwaną zawinione. W orzecznictwie SN podkreśla się przy tym, że nie można stawiać pacjentowi nierealnego wymogu ścisłego udowodnienia, w jakim momencie i jaką drogą jego organizm został zainfekowany (por. wyrok SN z 20.08.1968 r. II CR 310/68, OSNCP 1969, Nr 2, poz. 38, wyrok SN z dnia 17.06.1969 r. II CR 165/69, OSPiKA 1970, nr 7-8, poz. 155, wyrok SN z dnia 12.01.1977 r. II CR 571/76).

Jeżeli poszkodowany utracił całkowicie lub częściowo zdolność do pracy zarobkowej albo jeżeli zwiększyły się jego potrzeby lub zmniejszyły widoki powodzenia na przyszłość, może on żądać od zobowiązanego do naprawienia szkody odpowiedniej renty. Zgodnie art. 445 § 1 KC, w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę.

 Wskazać należy, że zgodnie z art. 361 § 1 KC zobowiązany do naprawienia szkody ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła. Przepis art. 361 § 1 KC opiera się na założeniach teorii przyczynowości adekwatnej, zgodnie z którą związek przyczynowy zachodzi tylko wtedy, gdy w zestawie wszystkich przyczyn i skutków mamy do czynienia jedynie z takimi przyczynami, które normalnie powodują określone skutki. Nie wystarczy więc istnienie związku przyczynowego jako takiego, ale wymagane jest stwierdzenie, że chodzi o następstwa normalne. Należy więc ustalić, czy w ogóle pomiędzy kolejnymi faktami istnieją obiektywne powiązania (czy dany fakt jako przyczyna był koniecznym warunkiem wystąpienia drugiego z nich jako skutku, czyli czy bez niego skutek wystąpiłby). W razie pozytywnego stwierdzenia w tym zakresie należy rozważyć, czy powiązania można traktować jako „normalne", tzn. oczekiwane w zwykłej kolejności rzeczy, a więc nie będące rezultatem jakiegoś zupełnie wyjątkowego zbiegu okoliczności. Wedle teorii przyczynowości adekwatnej w odmianie obiektywizującej, dane następstwo ma charakter „normalny” wówczas, gdy pojawienie się przyczyny badanego rodzaju każdorazowo zwiększa obiektywne prawdopodobieństwo wystąpienia rozpatrywanego skutku. Zwiększenie prawdopodobieństwa ustalić należy w oparciu o znajomość obiektywnych reguł i zasad rządzących danym rodzajem faktów i zależności, a także na podstawie doświadczenia i wiedzy o podobnych (do badanej) zależnościach (por.: orzeczenie SN z dnia 2 czerwca 1956 r., 3 CR 515/56, OSN 1957 nr I, poz. 24; wyrok SN z dnia 24 lutego 1962 r., II CR 266/61, OSNPG 1962 nr 7-12, poz. 18; postanowienie SN z dnia 28 maja 1968 r., II CZ 128/68, OSPiKA 1969 nr 4, poz. 95; wyrok SN z dnia 9 lutego 2001 r., III CKN 578/00, OSNC 2001 nr 7-8, poz. 120; Przegląd Prawa Handlowego 2003 nr 6, s. 55 z glosą J. Jastrzębskiego; Prawo Spółek 2002 nr 10 z glosą M. Rożnowskiej; wyrok z dnia 8 września 2004 r., IV CK 672/03, LexPolonica nr 1633082).

Rozróżnia się dwie postacie winy, tj. winę umyślna i nieumyślną. Przy winie umyślnej sprawca ma świadomość szkodliwego swojego zachowania się i przewiduje jego nastąpienie, celowo do niego zmierza lub co najmniej się na wystąpienie tych skutków godzi. Natomiast przy winie nieumyślnej sprawca wprawdzie przewiduje możliwość wystąpienia szkodliwego skutku, lecz bezpodstawnie przypuszcza, że zdoła go uniknąć, albo też nie przewiduje możliwości nastąpienia tych skutków, choć powinien i może je przewidzieć. W obu formach winy nieumyślnej mamy do czynienia z niedbalstwem. Pojęcie niedbalstwa wiąże się w prawie cywilnym z niezachowaniem należytej staranności. Dla oceny, kiedy mamy do czynienia z winą w postaci niedbalstwa, decydujące znaczenie ma miernik staranności, jaki przyjmuje się za wzór prawidłowego postępowania. W tej kwestii podstawowe znaczenie ma art. 355 KC Zgodnie z tym przepisem, dłużnik obowiązany jest do staranności ogólnie wymaganej w stosunkach danego rodzaju (należyta staranność). Ta formuła ma podstawowe znaczenie jako wzorzec wymaganego zachowania dla każdego, kto znajduje się w określonej sytuacji. Ten wzorzec – kreowany na podstawie reguł współżycia społecznego, przepisów prawnych, zwyczajów, swoistych „kodeksów zawodowych”, pragmatyk ma charakter obiektywny. Zarzut niedbalstwa będzie więc uzasadniony wówczas, gdy sprawca szkody zachował się w sposób odbiegający od modelu wzorcowego, ujmowanego abstrakcyjnie. Ustalenie, że w konkretnych okolicznościach sprawca szkody mógł się zachować w sposób należyty, uzasadnia postawienie mu zarzutu nagannej decyzji. Niedbalstwo polega więc na niedołożeniu wymaganej w stosunkach danego rodzaju staranności, niezbędnej do uniknięcia skutku, którego sprawca nie chciał wywołać. Dodatkowym kryterium oceny zachowania pozwanego jest przepis art. 4 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty (Dz.U. z 2008 r. Nr 136, poz. 857 t.j. w brzmieniu na dzień 4.05.2009 r.), zgodnie z którym lekarz ma obowiązek wykonywać zawód, zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej, dostępnymi mu metodami i środkami zapobiegania, rozpoznawania i leczenia chorób, zgodnie z zasadami etyki zawodowej oraz z należytą starannością.

Wzorcem, do którego należy sięgać jest w odniesieniu do lekarza wzorzec „dobrego fachowca”. Przyjmuje się pewien poziom fachowości, poniżej którego postępowanie lekarza należy ocenić ujemnie. Od lekarzy wymaga się staranności wyższej niż przeciętna z uwagi na przedmiot ich zabiegów, którym jest człowiek i skutki wadliwego leczenia, często nieodwracalne (por. glosa M. Nesterowicz do wyroku Sądu Najwyższego z 1 grudnia 1998 r. III CKN 741/98, PiM 2000/6-7/163). Granice wyznaczające możliwości dowodowe stron na płaszczyźnie art. 361 § 1 KC wyznacza aktualny stan wiedzy medycznej. W konsekwencji nie wymaga się, aby związek przyczynowy pomiędzy postępowaniem lekarza a powstałą szkodą został ustalony w sposób pewny. W tzw. „procesach lekarskich” ustalenie w sposób pewny związku przyczynowego pomiędzy postępowaniem lekarza a powstałą szkodą jest najczęściej niemożliwe, gdyż w świetle wiedzy medycznej w większości wypadków można mówić tylko o prawdopodobieństwie wysokiego stopnia, a rzadko o pewności, czy wyłączności przyczyny. Na powstanie szkody ma lub może mieć wpływ wiele czynników i należy tylko ustalić, w jakim stopniu prawdopodobieństwa wobec innych czynników powstaje zaniedbanie lekarza. Podkreśla się również, że żądanie absolutnej pewności związku przyczynowego nie byłoby ani realne, ani uzasadnione. Dowód zatem, że jakieś inne przyczyny (oprócz niedbalstwa lekarza) mogły, lecz nie musiały spowodować u pacjenta szkodę, nie zwolni lekarza od odpowiedzialności. Ani wielość przyczyn, ani zwiększone ryzyko zabiegu (ze względu na stan zdrowia chorego) nie może wyłączyć odpowiedzialności lekarza, jeśli przynajmniej jedną z przyczyn jest niedbalstwo (por.: wyrok SN z 17 października 2007 r. II CSK 285/07).

Zgodnie z art. 31 ust. 1 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty, lekarz ma obowiązek udzielać pacjentowi lub jego ustawowemu przedstawicielowi przystępnej informacji o jego stanie zdrowia, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych metodach diagnostycznych, leczniczych, dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania albo zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniu. Lekarz może przeprowadzić badanie lub udzielić innych świadczeń zdrowotnych, z zastrzeżeniem wyjątków przewidzianych w ustawie, po wyrażeniu zgody przez pacjenta ( art. 32 ust. 1 ww. ustawy). Co jednak istotne w niniejszej sprawie, przepis art. 34 ust. 1 i 2 omawianej ustawy, w dniu 4 maja 2009 r., stanowił, że lekarz może wykonać zabieg operacyjny albo zastosować metodę leczenia lub diagnostyki stwarzającą podwyższone ryzyko dla pacjenta, po uzyskaniu jego pisemnej zgody. Przed wyrażeniem zgody przez pacjenta w sytuacji, o której mowa w ust. 1, lekarz ma obowiązek udzielenia mu informacji zgodnie z art. 31.

Zgoda pacjenta na określoną czynność medyczną nie jest czynnością prawną. Jest to oświadczenie w sferze świadomości i woli o charakterze jednostronnym, odrębnie uregulowane w przepisach. W judykaturze wskazuje się, że zgoda wyrażona mimo nieuzyskania przystępnej informacji o skutkach zabiegu nie jest zgodą, o jakiej mowa w art. 32 ust. 1 ustawy z 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty (tak: wyrok SA w Warszawie z dnia 2.09.2014.r, sygn. akt I ACa 665/14, wyrok SA w Łodzi z 18.09.20103 r., I ACa 355/13). Co więcej, w wyroku z 11 marca 2008 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie (sygn. akt I ACa 847/07, PS 2009/11-12/220-225) wskazał, że jeżeli pacjentka nie została poinformowana o możliwości wystąpienia poważnych komplikacji zdrowotnych wskutek podania kontrastu w postaci roztworu błękitu metylowego, to nie można mówić o skutecznej zgodzie na zabieg, a tym samym o przejęciu przez nią ryzyka, jakie było z nim związane. W braku takiej „poinformowanej" zgody pacjentki powstanie szkody wskutek wykonania zabiegu, także prawidłowego z punktu widzenia medycznego, uzasadnia odpowiedzialność lekarza (szpitala).

Przewidziana w art. 445 KC krzywda, za którą sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią kwotę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego, obejmuje zarówno cierpienia fizyczne, jak i cierpienia moralne. Nie tylko trwałe, lecz także przemijające zaburzenia w funkcjonowaniu organizmu polegające na znoszeniu cierpień psychicznych mogą usprawiedliwiać przyznanie zadośćuczynienia pieniężnego na podstawie art. 445 § 1 KC (por.: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20.03.2002 r., V CKN 909/00). Pojęcie „sumy odpowiedniej” użyte w art. 445 § 1 KC w istocie ma charakter niedookreślony, niemniej jednak w judykaturze wskazane są kryteria, którymi należy się kierować przy ustalaniu wysokości zadośćuczynienia. Zadośćuczynienie ma mieć przede wszystkim charakter kompensacyjny, wobec czego jego wysokość nie może stanowić zapłaty symbolicznej, lecz musi przedstawiać jakąś ekonomicznie odczuwalną wartość. Trzeba też zgodzić się z tezą, że krzywda wynagradzana zadośćuczynieniem pieniężnym, uregulowanym w art. 445 KC, jest szkodą niemajątkową. Charakter takiej szkody decyduje o jej niewymierności. Przyznanego poszkodowanemu zadośćuczynienia nie należy zatem traktować na zasadzie ekwiwalentności, którą charakteryzuje wynagrodzenie szkody majątkowej. Odpowiedniość kwoty zadośćuczynienia, o której stanowi art. 445 § 1 KC, ma służyć złagodzeniu doznanej krzywdy, a jednocześnie nie być źródłem wzbogacenia (por.: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 9.02.2000 r. sygn. III CKN 582/98).

Trzeba jeszcze raz podkreślić, że zadośćuczynienie jest sposobem naprawienia krzywdy. Chodzi tu o krzywdę ujmowaną jako cierpienie fizyczne, a więc ból i inne dolegliwości oraz cierpienia psychiczne, czyli negatywne uczucia przeżywane w związku z cierpieniami fizycznymi lub następstwami uszkodzenia ciała, czy rozstroju zdrowia w postaci np. zeszpecenia, wyłączenia z normalnego życia itp. Celem zadośćuczynienia jest przede wszystkim złagodzenie tych cierpień. Ma ono charakter całościowy i obejmuje wszystkie cierpienia fizyczne i psychiczne, zarówno już doznane, jak i te, które zapewne wystąpią w przyszłości (a więc prognozy na przyszłość). Przy ocenie więc „odpowiedniej sumy” należy brać pod uwagę wszystkie okoliczności danego wypadku, mające wpływ na rozmiar doznanej krzywdy. Przy ocenie wysokości zadośćuczynienia za krzywdę należy uwzględniać przede wszystkim nasilenie cierpień, długotrwałość choroby, rozmiar kalectwa, trwałość następstw zdarzenia oraz konsekwencje uszczerbku na zdrowiu w życiu osobistym i społecznym. Trzeba też porównać sytuację życiową ofiary wypadku przed jego zaistnieniem i po jego zaistnieniu. Dla wysokości zadośćuczynienia istotne znaczenie mają: wiek poszkodowanego, rodzaj doznanych obrażeń, nasilenie i czas trwania cierpień jak i skutki uszkodzenia ciała w zakresie ogólnej zdolności do życia. Stopień uszczerbku na zdrowiu nie może być przyjmowany jako jedyna przesłanka ustalenia wysokości zadośćuczynienia z tytułu trwałego inwalidztwa spowodowanego wypadkiem. W każdym bowiem przypadku kwota zadośćuczynienia musi być zindywidualizowana. Wielkość uszczerbku na zdrowiu oraz jego trwałość stanowi jednak punkt wyjścia do oceny wielkości doznanej krzywdy.

Sprawa sądowa opracowana przez Kancelarię

W postępowaniu karnym lekarzowi anestezjologowi M. D. został postawiony zarzut, który został potwierdzony wyrokiem karnym, dotyczącym nieprawidłowych czynności, które naraziły na utratę życia dziecka pozostającego pod opieką tego lekarza. Analiza opinii sporządzonych w sprawie karnej, w ocenie Sądu, tak jak wskazuje strona pozwana, nie daje podstaw do jednoznacznego przyjęcia, że szybkie uzyskanie i podanie leku Dentrolen, dawało gwarancję uratowania życia chłopca. Podanie wskazanego leku zwiększa szanse na przeżycie, a ponad 90 % osób, które ten lek otrzymało, przeżyło hipotermię złośliwą. Bez zastosowania tego leku poziom śmiertelności przekracza 50 % przypadków. Z opisu kolejnych minut zabiegu wynika, że leczenie rozpoczęło się o godzinie 9:15, natomiast moment, kiedy lekarz anestezjolog zasugerował natychmiastowe przerwanie zabiegu i nie dokonywanie żadnych nowych czynności, miał miejsce o godzinie 10:00. Wcześniej wystąpiły już u dziecka objawy takie jak: podniesiona temperatura, szczękościsk, nieregularna praca serca, które lekarz anestezjolog starał się zwalczać w sposób tradycyjny. Między godziną 10:00, kiedy anestezjolog stwierdził, że trzeba podjąć działania ratujące życie a nie tylko umożliwiające pracę innego lekarza przy pacjencie, do godziny 10:30, kiedy nastąpił zgon dziecko, upłynęło więc 30 minut. Z opisu dokonywanego w opiniach w sprawie karnej wskazano, że lekarz anestezjolog powinien był wcześniej zorientować się, że ma do czynienia z objawami typowymi dla hipertermii złośliwej i wydłużyć co najmniej o kilka, bądź nawet kilkanaście minut czas na podjęcie próby dostarczenia niezbędnego leku. Skoro działania te nie zostały podjęte, to małoletni pacjent został pozbawiony realnych szans na przeżycie, skutkiem czego była jego śmierć, stwierdzona następnie przez jednostkę pogotowia ratunkowego.

W ocenie Sądu, powyższą sytuację należy traktować jako błąd medyczny w postaci niepostawienia prawidłowej diagnozy przez lekarza anestezjologa z ponad 40-letnim doświadczeniem. Objawy, które wystąpiły u M. K. (2) w trakcie znieczulenia były typowe dla hipertermii złośliwej (zaburzenia rytmu serca, wzrost temperatury, sztywność mięśni). Lekarz anestezjolog, pomimo wysunięcia takiego podejrzenia, nie podjął próby uzyskania Dentrolenu – leku stosowanego w tego typu przypadkach, co było działaniem nieprawidłowym. Zastosowane leczenie objawowe przez M. D. pod postacią leków podanych w związku z zaburzeniami akcji serca oraz ewentualne ochłodzenie fizykalne nie były wystarczające. Podanie Dentrolenu w ciągu 30 minut od wystąpienia tych zaburzeń mogło zmniejszyć ryzyko nagłego zatrzymania krążenia, a co za tym idzie zwiększyć szanse na uratowanie życia M. K. (2). Oczywiście Sąd ma świadomość, że jest to przypadek bardzo rzadki, występujący raz na 100 000 znieczuleń. Jednak, tak jak wskazywała strona powodowa, jest to jedno z tych powikłań w anestezjologii, które jest najniebezpieczniejsze dla pacjenta. W związku z tym anestezjolodzy muszą mieć świadomość i muszą podejmować decyzje niezwłocznie wtedy, kiedy podejrzewają, że z takim właśnie przypadkiem mają do czynienia. Nikt w niniejszym postępowaniu nie twierdził, że za wystąpienie hipertermii złośliwej odpowiada anestezjolog czy placówka, w której dziecko było leczone, gdyż jest to powikłanie, którego nie można było przewidzieć – było to pierwsze podanie znieczulenia w życiu dziecka. Organizm zareagował w taki, a nie inny sposób, którego nie sposób było przewidzieć. Jednakże działania lekarza anestezjologa były nieadekwatne do tego, co powinien był obserwować u dziecka. Lekarz za późno się zorientował i faktycznie nie podjął działań, które dawały szanse dziecku na przeżycie. Dodatkowo lekarz anestezjolog – M. D. powinna przekazać informacje dotyczące wysoce prawdopodobnego wystąpienia hipertermii dyspozytorowi pogotowia, czego również nie uczyniła.

Przechodząc do kwestii związanych z wysokością żądanego zadośćuczynienia Sąd zauważa różną sytuację rodziców i małoletniego powoda. Odnośnie rodziców niewątpliwie doszło do zerwani więzi z synem M. K. (2), przeżywania żałoby. Sąd, na podstawie opinii psychiatryczno-psychologicznej biegłych ustalił, że śmierć dziecka była druzgocącym przeżyciem dla obojga rodziców, a szczególnie dramatycznie przeżyła go matka A. K.. Przez pewien czas po śmierci syna nadużywała alkoholu, które nie osiągnęło intensywności oznaczającej uzależnienia prowadzącego do degradacji społecznej. Strata dziecka spowodowała obniżenie jakości życia powodów, jednak nie przerwała ich linii życiowej. Powodowie po śmierci dziecka nadal byli aktywni zawodowo, utrzymywali kontakt z innymi członkami rodziny, nie korzystali z pomocy psychologicznej. Kultywowanie w rodzinie pamięci po zmarłym M. K. (2) powoduje utrzymywanie klimatu żałoby. Nawet uwzględniając samo zachowanie na sali rozpraw rodziców zmarłego dziecka, to sytuacja A. K. wydaje się być trudniejsza. Powódka nie przepracowała żałoby i powinna podjąć psychoterapię, na co uwagę zwracali również biegli w swojej opinii. Matka dziecka dodatkowo nosi w sobie całkowicie nieuzasadnione poczucie winy, że to ona ostatecznie podjęła decyzję o zabiegu, który miał być przeprowadzony też dla pewnego komfortu dziecka, gdyż nie chciało ono siedzieć na fotelu dentystycznym. Nie sposób też w okolicznościach sprawy odnaleźć jakiegokolwiek związku przyczynowo-skutkowego dla decyzji rodzica i śmierci dziecka. Matka dziecka nadal przeżywa żałobę. Mając na uwadze sformułowane przez stronę powodową żądanie i zrównanie dochodzonych kwot zarówno w stosunku do matki dziecka – A. K., jak i ojca dziecka – R. K., Sąd, podejmując decyzję o częściowym uwzględnieniu żądania, nie chciał dawać mylnego wrażenia, że któryś z rodziców był bardziej lub mniej związany z dzieckiem. Niewątpliwie śmierć dziecka jest to trauma, którą przechodziła cała rodzina.

Oczywiście zadośćuczynienie pieniężne za doznaną krzywdę nie jest w stanie usunąć doznanego uszczerbku niemajątkowego, gdyż z naturalnych przyczyn nie jest to możliwe, jednak może złagodzić ból i cierpienie po stracie osoby bliskiej w nagłym zdarzeniu. W ocenie Sądu, biorąc pod uwagę całokształt sytuacji rodziny, nie tylko przechodzenia żałoby po śmierci dziecka, ale też pozostałych relacji, nie zaistniały podstawy do zasądzenia świadczenia wyższego niż kwota po 200 000 zł na rzecz A. K. i R. K.. Powodowie tworzą szczęśliwą rodzinę, posiadają dwójkę dzieci, dziadków. Niewątpliwie strata małoletniego dziecka jest ogromną tragedią, jednak w okolicznościach niniejszej sprawy świadczenie w kwocie po 400 000 zł na rzecz każdego z rodziców, zdaniem Sądu, jest zdecydowanie zbyt wysokie.

Zdaniem Sądu niewątpliwie istnieje uszczerbek psychiczny po stronie dziecka, które straciło swojego brata, jednakże ma on charakter wtórny, a nie pierwotny. Zdarzeń sprzed 3. roku życia dziecko nie jest w stanie pamiętać (tzw. amnezja dziecięca). Nie ma w związku z tym możliwości, by dziecko pamiętało nawet pierwszy rok funkcjonowania rodziców po śmierci M. K. (2). Śmierć brata nie wywołała też znaczącego pogorszenia w jego funkcjonowaniu emocjonalno-społecznym, co potwierdzili w swoje opinii biegli. W sytuacji zerwania relacji tak małych dzieci nie mamy do czynienia z typowym zerwaniem więzi, co do których jest przyznawane zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej. Sąd stwierdził jednak, że strata brata i życie w rodzinie, która cały czas celebruje pamięć po zmarłym dziecku, a w konsekwencji też życie z mamą, która przez to wydarzenie jest nadopiekuńcza, powoduje uszczerbek psychiczny dla małoletniego powoda. Chociaż dziecko nie pamięta pierwszych lat swojego życia, to niewątpliwie doświadczenia z tego okresu mają kluczowe znaczenie dla rozwoju człowieka. Pierwsze bliskie relacje, zarówno te udane jak i nieudane, są wzorem do kontaktów z innymi ludźmi. Wpływają też na związki dziecka w przyszłości. Mogą one być oparte na zaufaniu i poczuciu bezpieczeństwa albo niepokoju i obawie przed odrzuceniem. Zatem nie jest bez znaczenia dla małoletniego M., jak funkcjonowała jego rodzina po śmierci brata.

Zasądzona przez Sąd na rzecz M. K. (1) kwota 20 000 zł ma symboliczny charakter i odnosi się do zaistnienia wtórnego (przeżywanego z uwagi na przeżycia najbliższych), a nie pierwotnego (własnego, związanego z osobistymi wspomnieniami), uszczerbku. W pozostałym zakresie Sąd oddalił powództwo o zadośćuczynienie, o czym orzekł w punkcie III wyroku. Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie - I Wydział Cywilny z dnia 18 kwietnia 2019 r. I C 105/18

W przypadku jakichkolwiek pytań bądź wątpliwości w zakresie błędu medycznego lekarza albo szpitala, odszkodowania czy zadośćuczynienia pozostajemy do Państwa dyspozycji.

Z wyrazami szacunku.

Dodaj komentarz